O tym jak zostałam desperatką…

Jak bardzo trzeba uważać, o czym się marzy (albo bardzo dokładnie precyzować roszczenia wobec losu),  bo potem tylko ból i łzy.

Po tym, jak w siną dal odszedł ten, który miał być już na zawsze, rzuciłam się w wir tak zwanego życia chwilą. Ale wiadomo nie od dziś, że carpe diem dla wielu jest pewnie fajne…ale jakoś ja nie umiem.

Poznawałam różnych ludzi. Dwaj spełniali kryteria. I tak: pierwszy świetny w seksie, drugi w życiu kulturalno-oświatowym. Wiadomo, że idealnym byłoby połączenie obu w jeden egzemplarz, ale tak się nie da. Po pierwszym zostały łzy, po drugim rozbudzona nadzieja, ale zbyt pięknie by było, żeby ona – ta nadzieja – długo pożyła…Drugi zdaje się być spełnieniem marzeń…ale nic z tego. Marzyłam, by znaleźć, ale chyba zbyt oczywiste wydawało się, by jeszcze mantrować, by został, był i w ogóle happy end…Happy endu zatem nie będzie.

Szkoda tylko, że nie spełniają się moje marzenia o tym, BYŚMY WSZYSCY ZDROWI BYLI!!!!

40

Jutro kończę 40 lat!!!Jak to brzmi!!!!No nie wierzę. Jestem starą dupą, starą jak sam Stefan Karwowski.
Idę się zryczeć.

Interesujący mężczyzna

wrażliwy, czuły, inteligentny reżyser, scenarzysta, trochę artysta, trochę nieśmiały dorosły chłopiec….

okazał się nie innym chujem niż cała reszta.

Nawet nie wysilił się na żaden oryginalny scenariusz…po prostu skorzystał z  gotowca, jak każdy jego poprzednik.

Nie wiem…zaczynam podejrzewać, że może faceci dostają na studiach jakieś skrypty…kserują sobie nocami w akademikach tę samą ściągę i tak z nią idą przez życie.

 

Wydobywam się

z gówna.

Leczę z kolejnej toksycznej relacji.

Po 24 lipca ma być lepiej….i tego się trzymam.


http://www.astromagia.pl/horoskopy/horoskop-miesieczny/strzelec/

23 lipca poznałam interesującego mężczyznę. Dostrzegam, że wokół mnie są życzliwi, dobrzy i zabawni ludzie.  Wyrzucam z życia, tych, którzy krzywdzą, oszukują i nie szanują….no, w każdym razie zwłaszcza jednego konkretnego.

I niech przyjdzie nowe.

Diagnoza

No to usłyszałam. Na pół roku przed 40.urodzinami dowiedziałam się, że jestem osobowością bierno-zależną. Zdążyłam już zrobić risercz i wiem, że jestem głęboko zaburzona oraz czeka mnie długa i trudna psychoterapia. Czy dam radę? Czy nie jest już za późno, i czy to wszystko złożyło się na moje nieudane życie?  Przecież sama jestem odpowiedzialna za moje porażki….a może coś mnie determinuje? Może nie do końca odpowiadam za swoje zachowanie? Nie chcę tak myśleć, bo mnie zaczyna przerażać…że życia już mi nikt nie odda.

Kilka dni temu skończył  się mój kolejny pokręcony, skomplikowany związek, z którym wiązałam dużą nadzieję…No właśnie…nadzieję, czy coś mnie zeżarło od środka. Nic już dla mnie nie będzie takie oczywiste.

Ten,

kto wymyślił filozofię (lansowaną tu onegdaj przeze mnie), że ja kocha, to wróci, to chyba jednak mało wiedział o życiu.

Wrócił na 3 chwile, rozbudził nadzieję i odszedł bez jednego słowa. Drugi raz boli bardziej!

Motywy miłosne w literaturze…

Sala lekcyjna w nie najgorszym gimnazjum dużego miasta, uczestnicy: 22 trzecioklasistów  i jedna, starsza, co to jej ręce opadły.

- No, hę? Jakie znacie motywy miłosne w literaturze?

- Eeeeee, ten…Nemo, Kopciuszek…Gnomeo i Julia…

- (bosssszzzzz) Dobrze, może zapiszcie…. dyktuję…Romeo i Julia,

Tristan i Izolda,  Stajnia i Augiasz…

ZAPISALI, NAWET JEDNEMU POWIEKA NIE DRGNĘŁA!

A co to jest „chuj” i inne problemy….

Rok 2015 się zaczął z przytupem:

Kolejnym rozstaniem, ile jeszcze? Niestety, boleśnie przekonałam się, że rodzina patchworkowa nie dla mnie.

Podejrzeniem, że nie będę całkiem sama i prawie zawałem (rozterki dwudziestki w wieku czterdziestki)

ale jednak… będę sama.

 

Pytaniem ośmiolatka: proszę pani a tu pisze chuj…a co to jest chuj? 

Najgorsze w tym wszystkim niewinne ufne oczęta wpatrzone w panią, która nie wie, co ze swoimi oczętami zrobić i bezradnie zaczyna grzebać w papierach…

Wymysłami przełożonych, że ręce opadają…

A horoskop mówi, że 2015 ma być cudowny. No, niech będzie , na boga, niech będzie, przyda się!

 

Kończy się

dobry rok, ciekawy rok. Rok mojego wracania do życia w świecie. Dużo  dobrego się działo.

Ale..kończy się kiepsko, smutno…z poczuciem, że naprawdę nie wiem, czego chcę i że znowu coś się nie udało.